autor: Agata Dąbrowska
Awersja: niechęć, odraza, wstręt, abominacja, obrzydzenie
Metody szkoleniowe oparte na awersji najprościej mówiąc polegają na karaniu psa za niewłaściwe zachowanie.
Karą można nazwać poddanie psa działaniu jakiegoś bodźca, który jest dla niego nieprzyjemny. Można to robić używając kolczatki, dławika, krzyku, bicia psa itp.
Zastosowanie kary może zapobiec niepożądanym zachowaniom, ale aby było faktycznie skuteczne muszą być spełnione pewne ważne warunki:
natężenie awersyjnego bodźca powinno być na tyle duże, żeby przerwać dane zachowanie
bodziec musi zadziałać ZAWSZE kiedy pojawia się niepożądane zachowanie
awersyjny bodziec musi pojawić się dokładnie w momencie prezentowania niepożądanego zachowania, bądź bezpośrednio po nim
pies MUSI znać zachowanie alternatywne, które pozwoli mu uniknąć kary
częstotliwość występowania niepożądanego zachowania musi się obniżyć lub zachowanie powinno zostać całkowicie wyeliminowane już po kilku prezentacjach nieprzyjemnego bodźca.
Jak widać kryteria są bardzo surowe i praktycznie niemożliwe do wykonania nawet przez profesjonalnego szkoleniowca, a co dopiero przez przeciętnego właściciela psa. Gdy awersyjny bodziec nie spełni, któregoś z wyżej wymienionych warunków to nie spełni swojego zadania. Ponadto, może spowodować negatywne konsekwencje. Np. jeśli siła bodźca będzie zbyt mała to może doprowadzić do wzmocnienia niepożądanego zachowania i będziemy mieli skutek odwrotny do zamierzonego. Z drugiej strony zbyt silny bodziec może wywołać lęk i/lub agresję co może doprowadzić do poważnych zaburzen emocjonalnych. Weźmy pod uwage przykład psa, który nie toleruje innych psów i gdy jest na smyczy dostaje za każdą próbę ataku silny bodziec awersyjny w postaci szarpnięcia kolczatką. Gdy ten pies biega bez smyczy, właściciel nie ma możliwości zastosowania korekty i tym samym nie jest spełniony drugi warunek użycia awersji. W ten sposób pies może się nauczyć unikania sytuacji, w których mógłby otrzymać karę.
Następnym aspektem jest czas wykonania korekty. Już kilkusekundowe opóźnienie jest niedopuszczalne, ponieważ w tym czasie pies może zaprezentować zupełnie inne zachowanie i to właśnie z nim skojarzyć sobie karę.
Poza tym trzeba pamiętać o tym, że użycie kary powoduje silny stres, a jak wiemy kiedy stres przekracza swój górny poziom znacznie ogracznicza możliwości uczenia się psa.
Jakie mogą być skutki stosowania wobec psów bodźców awersyjnych?
brak odpowiedniej więzi z psem
relacja oparta na konfrontacji
ograczniczenie możliwości uczenia się psa ( stres jest zbyt silny)
lęk wobec opiekuna i innych ludzi
niechęć do uczenia się, unikanie sesji szkoleniowych
wyuczona bezradność
Na potrzeby napisania tego artykułu udałam się do ośrodka szkoleniowego, który swoje metody opiera na zasadach teorii dominacji i szkoli psy metodami tradycyjnymi. Równocześnie szkoleniowcy stosują przeróżne sprzęty szkoleniowe, takie, jak kolczatki, dławiki, a nawet obroże elektyczne. Szkoła ta organizuje także wykłady dla kursantów w trakcie których nie wspomina nawet o sygnałach uspokajających (stresowych), jakie psy okazują na co dzień. Jednym słowem kurs ten można zatytułować jako „Nie pozwól się zdominować”. W tej szkole na początku zajęć z posłuszeństwa podstawowego kursanci przywiązali swoje psy do płotu i udali się na środek placu, gdzie szkoleniowiec przekazywał im wiedzę teoretyczną. W tym czasie psy były już na tyle sfrustowane, że zaczęły zaciekle szczekać i ujadać. Jedna kursantka, która się spoźniła na zajęcia, przykuła moją uwagę. Była to włascicielka labradora prowadzonego na kolczatce. Przed furtką prowadzącą na plac szkoleniowy wydała psu komendę „siad”, przeszła przez furtkę i dopiero po kilku sekundach pozwoliła to zrobić swojemu psu. Od razu domyśliłam się, według jakich zasad są szkolone psy w tym ośrodku.
Przyglądając się szkoleniu tych psów zauważyłam, że około 70% czworonogów było w kolczatkach lub innych tego typu obrożach. Przy niewykonanej komendzie pies był zawsze fizycznie oraz słownie karcony. W momencie, kiedy pies wykonał prawidłowo zadanie, jego jedyną pochwałą było zdanie „dobry pies”. Zdarzało się, że szkoleniowiec pokazywał na określonym psie dane zadanie. Np. komeda „siad” - szarpnięcie do góry za kolczatkę i silnie obniżenie zadu. Skutek: pies ziewający, oblizujący się oraz patrzący ewidentnie w bok (czyli pies sygnalizujący stres). A szkoleniowiec - zadowolony z efektu. Zszokowało mnie również ćwiczenie, w którym przewodnicy mieli wraz ze swoimi psami robić slalom pomiędzy innymi takimi parami. Widać było stres u tych czworonogw, które się niepewnie czują w takim bliskim towarzystwie obcych psów. Każda próba węszenia podczas slalomu (co było oznaką stresu) była poddawana korekcie za pomocą szarpnięcia. Tym samym psy wysyłały mylne sygnały. Zdarzały się wobec tego nieraz spięcia pomiędzy tymi, które już nie wytrzymały takiego napięcia. Wówczas jednak metodą opanowania psa było dosłownie fruwanie na kolczatce.
Kursanci w tej szkole posiadali przy sobie smakołyki, ale bardzo rzadko nagradzali nimi psy. Jestem pewna, że gdyby wiedzieli, w jakim stresie są w czasie szkolenia ich psy, zrezygnowaliby.
Niedawno znajomi poprosili mnie o radę w sprawie ich adoptowanego ze schroniska psa – Abry. Była to suka z zaniedbaną fazą socjalizacji i wysokim poziom frustracji, co objawiało się reakcjami agresywnymi w stosunku do wszystkiego, co się rusza. Pomimo trzech konsultacji z różnymi behawiorystami pies ten na spacerach nawet, gdy nie był pobudzony i nie było wielu rozproszeń, w ogóle nie zwracał na nich uwagi, nie potrafił skupić wzroku na swoich właścicielach, choćby na ułamek sekundy. Nie wykazywał też żadnego dyskomfortu, gdy obca dla niego osoba wychodziła z nim na spacer. Pomimo tego, że ta suka mieszkała z nowymi właścicielami już kilka miesięcy, nie można było zauważyć wiezi pomiędzy nimi, nie było emocjonalnego przywiązana psa w stosunku do nowej rodziny. Dowiedziałam się, że aby „ustawić” psa, właściciele (za radą behawiorysty) wynieśli z sypialni legowisko Abry, nie karmili jej nigdy z ręki i na co dzień unikali wszelkich czułości żeby zapobiec dominacji psa. Za moją radą udali się do zaprzyjaźnionej szkoły pozytywnej, gdzie wyjaśniono im błędy, które popełnili. Na zmianę zachowania nie trzeba było długo czekać. Już po dwóch tygodniach Abra częściej skupiała wzrok na właścicielach i coraz silniej się do nich przywiązuje. Starają się tworzyć teraz relacje partnerskie, a nie sztywną dyktaturę.
Znany jest mi także przypadek owczarka niemieckiego, który uczestniczył w szkoleniu tradycyjnym. Został z niego wydalony, ponieważ zaczął po kilku lekcjach być bardzo agresywny w stosunku do prowadzącego zajęcia. Właściciele udali się do szkoly bazującej na metodach pozytywnych. Pies kiedy czekał z właścicielem na placu szkoleniowym, w momencie nadejścia instruktora rzucił się na niego i ugryzł. Szkoleniowiec wchodzący na plac skojarzyl mu się z tym poprzednim, który go notorycznie karcił.
Nastawienie psa szkolonego metodami pozytywnymi jest zupełnie inne. Takie szkolenia wzmacniają więź psa z właścicielem. Same psy natomiast nie tylko nie są poddawane patologicznemu stresowi, to jeszcze wręcz z radością reagują na kolejne zajęcia. Owszem, szkoleniom pozytywnym również towarzyszy stres. Jednakże stres ten nie przekracza progu, za którym zwierzę przestaje racjonalnie myśleć, a zarazem jest na tyle wysoki, że ma działanie stymulujące. Jeżeli stres przekroczy pewien próg (indywudualny dla każdego psa), zaczynają przeważać reakcje emocjonalne, np. agresja.
Poza tym, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że metody szkoleniowe oparte na awersji często dają złe skutki. Agresywny pies szkolony siłowo, na kolczatce może stać się jeszcze bardziej agresywny. Może być też tak, że normalnie zachowujący się pies po szkoleniu awersyjnym będzie przejawiał jakieś zaburzenia, takie, jak agresja, lękliwość itp. Często dopiero wtedy właściciele uświadamiają sobie swój błąd i udają się do szkoleniowców pozytywnych. Optymistycznym aspektem jest to, że znam wielu szkoleniowców, którzy zrezygnowali z metod szkolenia tradycyjnego na rzecz metod pozytywnych. Nie znam ani jednego, który zrobił odwrotnie.
Bibliografia:
Karen Pryor „Don't shoot the dog”
Ewelina Włodarczyk „Szkolić pozytywnie. Praktyczny kurs skutecznej pracy z psem”

